AleBrowar - Naked Mummy

Wyprodukowane przez AleBrowar w Browarze Gościszewo.

Pumpkin Ale.

„Jak to się zwykło mówić między nami mumiami - człowiek nie bandaż, powinien się rozwijać. Dlatego nie bój się eksperymentów i spróbuj wyjątkowego połączenia piwa z dynią. Obiecuję, że to doświadczenie nie zamieni się w horror.”

Skład: woda, słody: - pale ale, Caraamber, wiedeński, Carapils; chmiele: - Wilamette, Cascade, Palisade; przyprawy: - cynamon, wanilia, gałka muszkatołowa, imbir, ziele angielskie; drożdże: - US-05; dynia.

Zawartość alkoholu: 6,2%, ekstraktu: 16%, IBU 45.

Barwa miedziano herbaciana, mętna.

Piana kremowa, średnia. Opada stosunkowo szybko do cieniutkiej, trwałej kołderki. Częściowo oblepia szkło.

Nasycenie całkiem spore, choć w trakcie picia nieco spada.

Zapach cytrusowy z nutami imbirowo cynamonowymi. Słodu i chmielu jak na lekarstwo. Ziółka głuszą inne doznania aromatyczne.

Smak wytrawny. Dominuje niczego sobie goryczka, wielce wyrazista i długotrwała. Błąka się po podniebieniu w godzinę po spożyciu. W tle wymienione w składzie przyprawy korzenne ładnie z ową goryczką współpracują. Posmaczek dyniowy subtelny bardzo, wręcz trudny do wychwycenia, ale nie mniej jednak jest. Nuty słodowe również w wielce dalekim tle. Szczerze powiem, że spodziewałem się czegoś innego. Trudno powiedzieć, czy lepszego, czy gorszego. W sumie piwo nad wyraz poprawne ale pozostaje jakieś ale :lol: Plusem tego piwa jest wielce przyjemny aromat i goryczka.

Dam 9 punktów z maleńkim minusikiem.

Opinia: Sten
10/11/2012



Po mojemu nasycenie niskie, ale to zależy od wielu czynników. Piana rzekłbym nawet kiepska – faktycznie szybko opada do cienkiej warstewki, przy czym cienka warstewka znów szybko rozpływa się w cieczy, pozostawiając jakieś wyspowe resztki. Zapach hmm… Na początku głównie przyprawowy - dokładnie tak jak Sten napisał, poza tym ciężko w ogóle coś więcej wywąchać. Ale od czego jest temperatura i czas. W miarę ogrzewania, coraz wyraźniej daje o sobie znać słodowa podbudowa – przede wszystkim karmel – oraz chmielowa cytrusowość. Powiedziałbym nawet, że robi się też nieco kwiatowo. Czy czuć dynię? Jakoś nie mogę jej zidentyfikować. W smaku już prędzej, zwłaszcza przy pierwszych łykach, gdyż potem i tak subtelną dyśkę zaczynają coraz mocniej i mocniej gnębić przyprawy z goryczką – szczególnie mocno dają się we znaki ziele angielskie i gałka muszkatołowa. Wraz z nielichą, chmielową goryczką stanowią solidny finisz, którego tak naprawdę nie ma co równoważyć. I to jest dziwne, bowiem piwko jest zdecydowanie płytko odfermentowane. Trochę cukrów się przewija, ale moim zdaniem zbyt mocno postawiono na przyprawy, przez co pijalność jest raczej średnia. No i brakuje mi tej dyśki. A tyle się o niej naczytałem. Piwko o charakterze bardzo świątecznym, na pewno ciekawe, jednak… właśnie… chyba rozminęło się z moimi wyobrażeniami. LOL

8,5 punktu.

Opinia: Wojciechus
10/11/2012

encyklopedia/piwa/alebrowar_naked_mummy.txt · ostatnio zmienione: 2018/05/04 10:23 (edycja zewnętrzna)