Śmietan(ka) Towarzyska - Cieśla Jan

Browar Domowy Śmietana.

„Nadejszła wiekopomna chwila”. Wziąłem i wyniosłem z piwnicy omszałą (diabła tam - zakurzoną węglowym pyłem, ale „omszałą” lepiej brzmi ;-) ) butelkę, która w oryginale służyła do przechowywania Grolsch'a a do mnie trafiła z zawartością produkcji Śmietana.

Otwarcie przyprawiło mnie o dreszczyk emocji bowiem po „odbezpieczeniu” krachli nic się nie stało. Porcelanka tkwiła w szyjce jak przyssana. Musiałem użyć pewnej siły (niewielkiej) aby piwo otworzyć do końca.
Nalewałem również ostrożnie, pomny tego co mogą wyczyniać piwa, gdy się je zbyt gwałtownie nalewa. Ale w tym przypadku ostrożność była zbędna. Ponieważ piwo po otwarciu nie wykazywało żadnych oznak jakiegokolwiek nasycenia więc i w trakcie nalewania go nie objawiło.
Po nalaniu okazało się, że barwa jest zupełnie czarna. Tak czarna, że nawet pod silne światło nie przebił się ani jeden promyczek. Okazało się też, że nie powstała żadna piana. Nawet szczątkowa. Jakbym lał tusz kreślarski. Na szczęście brak jakiegokolwiek zapachu odróżnia to piwo od tuszu kreślarskiego.
Po zrobieniu obowiązkowego zdjęcia nadszedł czas prób smakowych. I tu pozytywne zaskoczenie. Bo piwo ma jak najbardziej prawidłowy smak stouta! Wręcz genialny smak. Brak nasycenia co prawda powoduje, że jest to smak odstanego stouta, ale stouta z najwyższej półki. Leciutko kwaskowe, z pełną wyrazu goryczką, która długo utrzymuje się w ustach.

Podsumowując - piwo poprawne i można je wypić. Można nawet odczuć pewną przyjemność. Do rozkoszy brakuje nasycenia, piany i zapachu. Brak danych i możliwości zmierzenia zawartości alkoholu oraz brzeczki :-)

Pora na ocenę. Po odjęciu trzech punktów i dodaniu za smak wychodzi, że piwko zasłużyło na ocenę powyżej średniej,

Daję 7 punktów.

Opinia: Piotrek
12/05/2014



Piwo już testowane przez Piotrka. Najwyższy czas na moje doznania.

Moja recenzja będzie nieco odmienna, no i nie taka poetycka, jak Piotrkowa. Piwo przed testem chłodziłem kilka dni, przed konsumpcją stało ok. pół godziny w temperaturze pokojowej i w chwili spożycia miało 9 - 10 stopni (wierząc wskazaniom mojego termometru).

Skład jest póki co wielką tajemnicą piwowara, ale mam nadzieję, że coś tam więcej na ten temat się wypowie.

Zawartość alkoholu oceniam na 3-4%, choć piszę to bez żadnej odpowiedzialności.

Barwa brunatna, pod światło widać rubinowe przebłyski. Piwo idealnie klarowne, choć na dnie flaszki pozostał minimalny osad drożdżowy.

Piana beżowa, bardzo obfita po nalaniu, niespecjalnie gęsta. Opada w miarę szybko, ale nie do końca. Utrzymała się milimetrowa kołderka. Minimalnie oblepiła szkło.

Nasycenie nieco większe niż średnie. Przy otwarciu krachli nastąpił mały wybuch, a z szyjki uleciał „dymek” niczym z lufy rewolweru.

Zapach lekko palony z nutą owocową. W tle wyczuwalne drożdże.

Smak wytrawny. Na początku subtelny kwasek, jakby kawowy z nutą paloną. Pojawia się też posmaczek dębowej kory, dość cierpki. Goryczka dość intensywna i długotrwała, nieco złamana kwaskiem. Po złapaniu temperatury pojawia się nieco drożdży. Moim zdaniem wyszedł nad wyraz dobry stoucik i dobrze, że mam jeszcze bodaj dwie flaszeczki. Niech sobie jeszcze poczekają czas jakiś.

Nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować Śmietanowi no i wystawić ocenę, która to wyniosła 8 punktów z dużym plusem. Jakby nie było tych drożdży, byłoby 9.

Opinia: Sten
19/05/2014

encyklopedia/domowe/smietan_ka_towarzyska_ciesla_jan.txt · ostatnio zmienione: 2018/05/04 10:22 (edycja zewnętrzna)